Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Miesiąc: Lipiec 2016

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.103

Niejednokrotnie słyszałem, zwykle bez pytania mnie o zdanie czy opinię, jak jestem definiowany. Byłem osiłkiem (ze względu na posturę), wykształciuchem (ze względu na alma mater), dziwakiem (za całokształt), etc. Dobrze, jestem w stanie przeżyć fakt, że ograniczeni ludzie zawsze będą potrzebowali etykietek, by świat wydawał im się łatwiejszy (to, że piszę wiersze nie znaczy, że…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.102

Syzyf prosi o wolne drogi panie szefie ja bardzo proszę kula tłumaczeń nabiera ciężaru i ja nie zawszę czuję się zmotywowany dlatego proszę przestań dzwonić dlatego proszę przestań mówić o porażkach i pracy pracy pracy bo wbrew pozorom jest coś ponadto coś więcej i mam własne życie wyjdźmy razem na spacer do parku bez obowiązków…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.101

Balkon na jedenastym piętrze Nocą jest tu ładnie. Barierka odgradza mnie od wieczności, po lekko pochyłej powierzchni staczają się sny. Nazwałem konstelacje świateł w blokach: wielkie Audi, mały Fiat, blond Ukrainka (jej włosy ciągną się aż po Ursynów), Góra Pałacu, Pasażer, w pogoni za nim Kontroler. A to tylko kilka. Przychodzą do mnie całymi garściami,…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.100

Przykro mi, że cię lubię. Ludzie podejmują złe decyzje. Robią to zaskakująco często i cieszy mnie, że praktycznie każdy system religijny dopuszcza odkupienie win. Inaczej bylibyśmy w ciemnej dupie – mówiąc poważnie, nie wierzę, żeby zbawienie miało jakikolwiek związek z konkretnym systemem wierzeń – tak czy inaczej, pojawia się problem. Dobrzy ludzie popełniają brzemienne w…
Przeczytaj więcej

atomowa-domowa

atomowa-domowa pewnego dnia zastałem w moim małym pokoju bombę zegarową pełna drutów i kabli tyka w rytm końca świata licznik pokazuje za pięć dwunastą metalicznie błyszczy chłodem zagłady już kilka lat tak stoi czasem ją przestawiam znajduję zastosowania obecnie podaję na niej śmiertelnie mocną kawę