Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Miesiąc: Październik 2016

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.121

Kiedyś pisałem o tym, że dopiero jako dorosły zauważyłem, że Power Rangers są rasistowscy: żółta była Azjatką a czarny – murzynem. Co tylko wskazuje na to, że jako dzieciak byłem prawdziwie pozbawiony uprzedzeń, dlatego mam problem z niektórymi kampaniami społecznymi. Chciałbym wrócić do tego stanu, w którym płeć czy kolor skóry nie miały najmniejszego znaczenia…
Przeczytaj więcej

Nie ma końca

Nie ma końca Ręce złączone z własnym cieniem. Jeden powie: o jak pięknie, jaka harmonia i ślad zwycięstwa, korona laurowa co świeci złotem! Nie wie on, że tych dłoni nie trzyma razem miłość, że spoiwem walka, że tak naprawdę nigdy nie ma końca. Ze wstydem spogląda na swoje stopy, w ustach ma sucho i miejskie…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.120

Dziś krótki wpis z cyklu – spotkajmy się. Dziś (21 października) zobaczymy się w Fokimie na K-popowa domówka! Przyszły tydzień będzie znacznie bardziej obładowany: we wtorek szukacjie mnie na Nieznanych Obliczach Japonii. w czwartek pojawię się jako Good Place Warsaw na PTAK Expo w Nadarzynie, w piątek zagram przerażająco dobry set w SAWA na imprezie…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.119

Zanim “salon gier” kojarzył się jedynie z zadymionymi norami pełnymi “maszynek” (jak to nazywa je mój kolega, który ma nosa do inwestycji i został właścicielem podobnych przybytków), świątyniami niższego brata hazardu, miejscami wzlotów i (głównie) upadków osiedlowej fauny, zanim zapomniałem, jak to było w latach ’90… Czyli dość dawno temu, salon gier był miejscem, w…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.118

Powoli uczę się szczęścia – jest to droga z wybojami, raczej wymęczona, kaleka i powolna, niż prosta i szybka. Napewno nie poleciłbym jej w telewizyjnej reklami, za to jest doskonałym materiałem na książkę Moje szczęście ma zapach wiosennych poranków, upalny uśmiech wakacyjnego lenistwa. Nigdy się nie spieszy, może dlatego przyszło mi tak długo na nie…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.117

Często oglądam słabe filmy, często na słabe filmy mam ochotę i, co gorsza, słabe filmy wprawaiają mnie w stan beztroskiego zadowolenia. W pewien sposób jest to kontynuacja wpisu o Sausage Party – dla osób, którym nie chce się wracać do tekstu, nie pamiętają, lub zwyczajnie mają to w nosie, przypomnę, że film Setha Rogena nie…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.116

O przygotowywaniu wierszy na konkursy: nie lubię, nie przepadam wręcz za tym. A jednak to robię. Lubię za to niektóre moje wiersze, pojedyncze nawet nadają się do pokazania ludziom (reszta do spalenia i rozrzucenia prochów) – a jak do tych mitologicznych bestii, efemerycznych istot pragnących poezji, dotrzeć? Otóż niełatwo, bo magazyny poetyckie po raz n-ty…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.115

Dla moich przyjaciół jestem Bogiem – na co dzień mnie ignorują, za to zwracają się, gdy wszystko się wali. Swoją drogą kompleks Boga to zabawne schorzenie, osoba na nią cierpiąca odrzuca każdy dowód swojego błędu, niezdolna jest zaakceptować nawet możliwość niepowodzenia. Czasem myślę, że mam odwrotność tego problemu, obsesyjnie szukam wad w swoich decyzjach, kwestionuję…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.114

Zdrowie Polek stało się tematem debaty publicznej, dlatego nie ważne, jak bardzo chciałbym trzymać się z dala od polityki, dziś muszę opisać swoje zdanie w tej sprawie. Wbrew pozorom, nie dotyczy to jedynie kobiet – my mężczyźni, jako partnerzy, opiekunowie i wielbiciele płci pięknej, powinniśmy dokładać starań, żeby naszym przyjaciółkom, wybrankom, a także siostrom i…
Przeczytaj więcej