Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Miesiąc: Lipiec 2017

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.166

Powoli twardnieję, jak to nazwał Tomasz Jastrun w swojej książce „Wyszedł z siebie i nie wrócił”, twardnieję i lada moment nie będzie miękkich miejsc. Wychodzę z ludźmi na miasto, w miarę ograniczonych możliwości bywam, interesuje się, pukam do drzwi, wchodzę, wychodzę, otwieram i zamykam usta, generując przy tym fale dźwiękowe. Choć wolę, gdy czynność kłapania…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.165

Ten miły i przyjemny komiks – czytać warto, czytać należy – przypomniał mi o najlepszym żarcie, jaki robiłem w dzieciństwie Tacie. Ponieważ po szpitalu chodził on przeważnie w białych sandałach bez skarpet, kilka razy podkradłem Mamie czerwony lakier do paznokci po to, żeby pomalować paznokieć dużego palca u stopy Tacie. Nie wierzę, że podczas tych…
Przeczytaj więcej

Chwila z duchami

Chwila z duchami Razem z duchami cieszyłem się chwilą, zaparzałem kawę rozpuszczalną, dziwiły się, że w lodówce nie ma dla nich mleka. Przecież ja piję czarną. * * * krótki i nieprzyjemny wiersz na letnie popołudnie. Kończę czytać Patti Smith, słucham:

Dzienniki jawne cz.164

Położyłem się wczoraj spać o jedenastej, o wpół do dwunastej skończyłem taniec w ciepłych prześcieradłach, powlokłem zmęczone i ciężkie ciało do komputera – od kiedy pracuję w innym pokoju niż śpię, jestem znacznie bardziej wydajny. Nie zmieniło to jednak nawiedzającej mnie regularnie bezsenności, nocnej przyjaciółki, która jest zaprzeczeniem pożądania i bliską znajomą frustracji, w dobrych…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.163

Ostatnio usłyszałem, że moje dzienniki mają odczyn kwaśny, przez co do życia nastrajają negatywnie, raczej pesymistycznie i ogólnie do dupy. Dlatego dziś zmieniam wakacyjnie ton, będzie cukierkowo-różowo, pola Elizejskie i hasanie, bieganie boso ale w taki sposób, żeby ominąć czające się owady, odpady metaboliczne i inne, równie zdradzieckie pułapki natury. Ewentualnie nienaturalne grabie – wdepnięcie…
Przeczytaj więcej