Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Blog

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.207

Kochany dzienniczku, rzeczywistość robi się coraz dziwniejsza. W ubiegły piątek z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku zniknęły prace Katarzyny Kozyry i Natalii LL. Dyrektor muzeum przyznał, że jest to powodowane “zgorszeniem”, które prowokowały te prace. Nie nagie penisy w pracach klasyków, nie odkryte sutki, a jedzenie banana, widmo niezdefiniowanego “gender”. Zwołano protest, ironiczny i…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.206

Ostatnio sporo myślałem o żywych wciąż mitach: sfałszowaniu lądowania na księżycu, antyszczepionkowcach i płaskoziemcach. Osobom niewtajemniczonym podpowiem, że tak, adwokaci tych stanowisk wciąż istnieją i aktywnie działają, głównie poprzez social media, co powoduje salwy śmiechu i żywe, kolorowe dyskusje. Nie zamierzam się zajmować przyczynami buntu wobec rzeczywistości – jest ich nadmiar, nie chcę też się…
Przeczytaj więcej

Dzienniki Jawne cz.205

Dzisiejszy dziennik będzie miał formę modlitwy, ponieważ czasem każdy potrzebuje się pomodlić. Tym bardziej, jeśli nie wierzy. Dobry Boże uchroń mnie od bólu u dołu kręgosłupa. Mam wrażenie, że czai się tam jak kot, gotowy do skoku na mysz lub jakiekolwiek inne żywe stworzenie, wliczając w to rękę swojego pana. Ten ból sprawia, że poruszam…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.204

Mądrzy ludzie w obliczu smutku czy złości radzą zadać sobie samemu pytanie “czy to będzie miało znaczenie za dwa lata?”, jeśli odpowiedź brzmi “nie” to nie ma się czym przejmować. Sprawa łatwa i logiczna, racjonalizowanie pomaga. A co, jeśli to, co miało nie mieć żadnego znaczenia, po dwóch latach nadal je ma? Co, jeśli nabrało…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.203

Po (nie)zdrowej dozie wspomnień i sentymentów, czas przyszedł na powrót do teraźniejszości. Święta to czas refleksji nadrabiana produktów kultury, dlatego zamierzam tu polecić kilka moich mniejszych i większych wkrętek. Uważam, że warte są chwili bądź nawet dwóch. Nie ma tu mianownika wspólnego, nie ma przewodniego tematu, jest za to chaos, który możecie docenić. Muzyka – …
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.202

W bardzo niepoetycki sposób przedstawiam moje dzieciństwo jako idyllę. Choć idąc za wieszczem, który choć powielony i rozcieńczony, nadal jasno stoi: Polały się łzy me czyste, rzęsiste Na me dzieciństwo sielskie, anielskie, Na moją młodość górną i durną, Na mój wiek męski, wiek klęski; Polały się łzy me czyste, rzęsiste… Rozmawiałem z koleżanką, dobrą moją…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.201

Drogi pamiętniczku mam Ci tak wiele do opowiedzenia. Dlatego dziś zacznę od tylko kilku słów, żeby nabrać tempa i nie zdradzać wszystkiego naraz. Najgorzej jest, gdy zakończenia filmu można domyśleć się już na samym jego początku. Choć z drugiej strony lubię, gdy od początku nasuwa się oczywiste rozwiązanie, które okazuje się kompletnie, przewrotnie wręcz, nieprawdziwe.…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.200

Dzienniki miały przekazywać w literackiej pigułce co u mnie. Wróćmy do tego zwyczaju. Opaliłem się, skórę mam koloru mlecznej czekoladowy, jednak znacznie mniej smaczną. Jem dużo, gotuję mniej, choć zafascynowały mnie domowe przetwory. Póki co, najlepiej wychodzi mi cold brew i cytrynówka (wiem, cicho). Dużo wypoczywam, więcej pracuję, co może brzmieć nie najlepiej, jednak działa…
Przeczytaj więcej

Poezja na każdy dzień

Tworzenie dobrej antologii jest jak próba wykreowania ambitnej kuchni. Nie można przesadzić w żadnym kierunku, dania nie mogą być mdłe, za ostre, zbyt intensywne czy jednolite, złoty środek jest tym trudniejszy do skalkulowania, o ile antologia musi zapaść w pamięć. Najlepsi szefowie kuchni poświęcają lata nauce przepisów, jedzeniu i zrozumieniu kuchni, sam wybór składników i…
Przeczytaj więcej

Dzienniki jawne cz.199

Widmo poniedziałku jest jak zgaga, która jeszcze nie nadeszła ale wiesz, że się gotuje do frontalnego ataku. Oczywiście nie myślałeś o tym wcinając mięso zalane wyparzającym śluzówki sosem, popijając pysznym, acz nieszczególnie zdrowym dla kwasów żołądkowych napojem, czy zjadając na deser kaloryczny odpowiednik jednej trzeciej zbilansowanej diety. Dziennej. Cause Sundays are my suicide days  –…
Przeczytaj więcej