Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Kategoria: Dziennik

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.183

Odchodzimy w zapomnienie, rozpływamy się w powietrzu. To, co dziś przyciągało wzrok, jutro wkomponuje się w tło, to, o czym dziś mówiliśmy, jutro nie będzie słyszalne. Przetrwają pewne legendy, powidoki niewiele mające wspólnego z tym, co naprawdę się działo. To jak mówić o winogronach na podstawie landrynek winogronowych, mleko sądzić po jednokrotnym spróbowaniu jego wydania…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.182

Czarna, mocna filiżanka rozpoczyna mój dzień. I chciałbym powiedzieć, że zawsze jest to eco, fair trade i ogólnie super ale nie, pewnie nawet zawiera gluten bo nie zawsze mam ją z ekspresu. Czasem wystarczy mi sypana, rozpuszczalna, lura dworcowa z automatu, byle bez cukru, raz zepsuta maszyna posłodziła wbrew mojej woli i szczyny oddałem bezdomnemu.…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.181

Lubię próbować nowych rzeczy, dlatego nie miałem oporów przed zjedzeniem larwy jedwabnika. Tamtej decyzji pożałowałem bo była obrzydliwa, smakowała jak mięsna fioletowa fasola – nie wiem, czy za sprawą nieumiejętnego przyrządzenia, czy sama w sobie jest tak odrzucająca. Na szczęście, nie tylko lubię nowe rzeczy, ale i nie boję się pomyłek. Dlatego nie miałem oporów…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.180

A być popychanym jest inaczej, niż popychającym. Na początku chciałbym wykluczyć wszystkich tych, którzy szturchają bezwiednie i bez wkładu własnej woli – choć często winni zaniedbania w postaci torby, plecaka czy innej wchodzącej w przestrzeń prywatną przeszkadzajki, nie są obiektem tej wypowiedzi. Na myśli mam tych intruzów codzienności, którzy używają przymusu bezpośredniego świadomie, wpychając palce,…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.179

Bliska mi osoba zwróciła uwagę – piszesz poważne wiersze, a na blogu to pitu-pitu. A ja tak, a jakże inaczej i choć często zgrzytam metafizycznym zębem, na codzień mój język jest lżejszej wagi, zahacza o banał i kąpie się w slangu. Jak to kiedyś tłumaczył mi kolega z osiedlowej siłowni: “dojebany” to nie to samo,…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.178

Dziś w ramach ćwiczenia mięśnia fabularnego, mam kilka pierwszych zdań z książek, których nigdy nie napiszę: “Poetą zostałem dla sławy i pieniędzy.” “Jedyną jego pasją była fotografia dzikiej przyrody, dlatego całe dnie przesiadywał w sejmie.” “Każdemu jest ktoś pisany, jej sugerowałbym psychiatrę.” “Ponieważ mój ojciec był świetnym szewcem, postanowiłem zainwestować dorobek jego życia w wypożyczalnię…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.177

Kochajmy Herberta. Wczoraj skończyłby dziewięćdziesiąt trzy lata.   Swoją drogą jego wiersze towarzyszą mi od bardzo dawna, jednym z pierwszych, które poznałem było “Przesłanie Pana Cogito”: Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę idź wyprostowany wśród tych co na kolanach wśród odwróconych plecami i obalonych w proch ocalałeś…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.176

Niedawno był dzień nauczyciela i żeby dzień święty święcić, zdecydowałem się podzielić z Wami anegdotą o mojej pierwszej i najlepszej nauczycielce – Babci. Otóż nie jest to osoba, z którą można bezkarnie zadrzeć (szczęśliwie, ja też do takich nie należę), dowiedziałem się to już za czasów podstawówki, kiedy próbowałem nie jeść pełnych obiadków. To pewnie…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.175

Mięso, ziemniaki, mąka i cukier. W debaciena temat fast food wszystko zostało już powiedziane. Nakręcono milion filmów dokumentalnych, w tym bardzo głośny Super Size Me , który dość drastycznie pokazuje zmiany zachodzące w organiźmie pod wpływem jedzenia z maca i ograniczenia ruchu. Typowego stylu życia, pisząc w skrócie. A jednak, pomimo wszystkim argumentom, obrazom, uciętym…
Czytaj dalej

Dzienniki jawne cz.174

Więcej samolotów i mniej zmartwień. Chwilę czekałem, aż myśli się wykrystalizują – co zmieniło się po moich urodzinach? Wszystko i nic. Obchodziłem je długo i nadal zamierzam – bo mogę. W zeszłym roku zrobiłem wiele dla znajomych, mnóstwo razy organizowałem czas i rzeczy po to, żeby czuli się wyjątkowo. Przez to, gdy nadszedł dzień moich…
Czytaj dalej