Loading

O czym myślisz?

Jeśli ktoś zadaje to pytanie oczekując prawdziwej odpowiedzi, to jest okrutny, głupi, skrzywiony albo wszystkie powyższe naraz. Kombinacja, lotto, jackpot. W większości przypadków, pytanie przetłumaczyć można na “czy jest coś, co chciałbyś powiedzieć”, albo lepiej “czy jest coś, co powiedzieć możesz, a ja chciałbym usłyszeć”, odpowiedź to “powiem coś, czego ode mnie oczekujesz, bądź co pasuje do sytuacji”.

Przecież nie powiesz, że patrząc na biegającego między stolikami, rudego i piegowatego kelnera myślisz o śmierci. Kto chciałby usłyszeć: “frytki z karmelem”, “fidget spinner to takie jojo, minus jakiekolwiek zdolności manualne” czy “nie lubię wrotek”. A to wersja delikatna! Co jeśli pojawiłoby się “zabiłbym chłopaka, który puszcza w autobusie muzykę z telefonu, a potem przeleciał jego dziewczynę-dresiarę”? Już nie jest tak słodko, różowo, już się wykrzywia twarz w grymasie, bo w końcu nie o prawdziwe myśli chodziło, a jedynie akceptowalną ich wersję. Przepuszczoną przez sito poprawności politycznej, okoliczności i miejsca. Oczywiście zależnie od towarzystwa, oczka tego sita mogą być większe lub mniejsze, wciąż jednak jest ono potrzebne – hamulec w samochodzie czy poduszka powietrzna? Nie ma osób, przy których strumień świadomości jest pożądany, przy których można wypowiedzieć wszystkie słowa jak lecą, przez których wszystkie myśli zostaną zaakceptowane, nie mówiąc o ich zrozumieniu. Jak można oczekiwać zrozumienia od innych, skoro w nas samych jego brak?

Myśli przychodzą i odchodzą, większość nie znajduje oparcia w rzeczywistości, większość jest strzałem na oślep dokonanym przez podświadomość. Część z nich wypuszczamy na świat, część zostawiamy sobie, pozostałe wtrącamy w loch głęboko w środku, bądź naturalnie zapominamy. Mały promil musimy wykrzyczeć, niezależnie od tego, jak bardzo są niepożądane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top