Loading

Dziś gorąc sprawia, że nie jestem w stanie pisać. Paradoksalnie komunikuję o tym przez klawiaturę, jednak nie ma tu sprzeczności: dzienniki są formą lekką i przyjemną, tak bardzo różną od opowiadań, poematów czy książek.

Cały internet szumi z powodu postu Tiger’a, w bezsensowny i obraźliwy sposób nawiązującego do Powstania Warszawskiego. Oczywistym jest, że powoduje to wielkie społeczne niezadowolenie, mnie jednak ciekawią trzy rzeczy:

+czy ktoś odpowiedzialny za publikacje tego nowotworu nie widział co robi? Przecież to nie jedna osoba (copywriter), ale jeszcze grafik i social manager, nikt nie zwrócił uwagi “hmm, w kraju, w którym Powstanie jest świętością to nie przejdzie”?

+skoro już klepnięto ten wątpliwej jakości content, może jego przeznaczeniem było szokować?  Brzmi jak teoria spiskowa, zwłaszcza, że o ile marka się z tego wygrzebie, tak prowadząca jej marketing agencja jest w wielkich tarapatach.

+dlaczego specjaliści zajmujący się wyszukiwaniem i komentowaniem tego typu treści, zwrócili na post uwagę dopiero po tygodniu?

Dodatkowo serdecznie ubawiło mnie wylewanie przez Michała Rachonia napoju na antenie TVP, kojarzy mi się to z najgorszymi zagraniami “pod publiczkę”, robieniem z programu informacyjnego cyrku.

Jak widać upalne lato szkodzi, żniwa są gęste i dotkliwe. Pamiętajmy jednak o kulturze, sezon ogórkowy nie musi zagościć w domach, w sercach czy autobusach (rozgrzanych centrach wszechrzeczy), książka w bagażu, czy bagaż w postaci książki to rzecz nader miła.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top