Loading

Robię ostatnio mało zdjęć. Wiem, że pisanie niespecjalnie sprzyja fotografowaniu, chyba, że robiłbym pod rząd kilkanaście ujęć laptopa i kawy, kawy i laptopa, stołu z kawą i laptopem na wierzchu. Ilość konfiguracji wzbogacić można o wyłożone na blat nogi. Bardzo nieogolone i trochę żylaste, za to łydkę mam jak wyciosaną w kamieniu! Obok nóg jakiś zeszyt, kalendarz i notatki. Nie, musiałbym ograniczyć się do okładek – wszystkie notatki prowadzę chaotycznie i brzydkim pismem. Podziwiam nastolatki, które prowadzą popularne bullet journal, podziwiam ludzi, którzy nie bazgrzą, nie skreślają i szlaczkują swojego kalendarza. Zdecydowanie bym tak nie potrafił.

Wracając do zdjęć – moja próżna natura nie jest zachwycona. Wbrew temu, co kiedyś mówiłem, lubię patrzeć na swoje zdjęcia, lubie magazynować wspomnienia w tej formie, mam potrzebę przypominania sobie, czym się w życiu zajmowałem. Oj, potrafię samego siebie zaskoczyć przeglądając album, niejednokrotnie nie pamiętam co, gdzie, kiedy i z kim robiłem. Umiejscowienie zdarzeń w czasie sprawia, że doceniam przeszłość. No i mam kolejną wymówkę, dlaczego potrzebuję zdjęć, wciąż więcej i więcej zdjęć!

Z innej strony zdjęcia przypominają mi, kogo w moim życiu nie ma. Co się zmieniło. Z kim mógłbym ponownie się zobaczyć, z kim nie chce, kto powinien się odezwać, a do kogo sam potrzebowałbym zagadać. To też jest cenne i motywujące, takie transmutacje pokazują jak trudna i zarazem satysfakcjonująca jest moja droga.

 

 

Dawno nie było . . #wiersz #ddn #poezja #poeta #smutki #smuteczki #liryka

Post udostępniony przez DDN (@ddnow)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top