Loading

Odchodzimy w zapomnienie, rozpływamy się w powietrzu. To, co dziś przyciągało wzrok, jutro wkomponuje się w tło, to, o czym dziś mówiliśmy, jutro nie będzie słyszalne. Przetrwają pewne legendy, powidoki niewiele mające wspólnego z tym, co naprawdę się działo. To jak mówić o winogronach na podstawie landrynek winogronowych, mleko sądzić po jednokrotnym spróbowaniu jego wydania w proszku.

Kim był Czarny Roman? Nie wiem, doskonale za to znałem tego, kim się stał w mojej świadomości, a zarazem wszystkich bywalców Centrum. Mówiono, że to dawny cinkciarz, człowiek który oszalał przez utratę fortuny, żony lub córki – mnóstwo teorii, każda dobra, każda nieistotna. Był duchem Warszawy, równie nieprzewidywalnym co ona sama: raz chwalił, raz bez powodu krzyczał, innymi razy wieszczył niczym współczesny jasnowidz. Był czas,kiedy mieszkałem przy Chmielnej i się sobie kłanialiśmy. Potem przestał mnie poznawać, jeszcze później wyprowadziłem się na Saską Kępę. Pozostał cień podążającego spiesznie ulicami mężczyzny, leniwie opalającego się bez koszulki, wysokiego i czarnego, później zaś kolorowego, najpierw gładko ogolonego, później zaś zarośniętego.

Czas tego co znam mija, idzie nowe, zostają ślady na obrusie, wypalone w obiciach ślady po papierosach. Zostaje osad na zębach i wspomnienia, ważne tylko dla tych, którzy sami je tworzyli. Nadpisany dysk twardy, formatowanie karty pamięci, ciągła zmiana w niezmiennym przepływie informacji – każda jedynka skazana na stanie się zerem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top