Loading

Poświątecznie, niemal noworocznie.

Ten rok nie należał do łatwych, jednak kończy się pozytywną refleksją – mam dwadzieścia osiem lat i wciąż się zmieniam, ewoluuje i uczę. Kilka razy już myślałem, że nic nowego mnie nie spotka, że skazany jestem na wałkowanie tych samych doświadczeń w różnych konfiguracjach. Jak bardzo się myliłem! Pozostało wiele do zobaczenia, jeszcze więcej do przeżycia – część z tego mi się nie spodoba, inna część zaboli, trudno. Nie mogę być na to przygotowany, ale przynajmniej wiem, że potrafię to przetrwać.

Umiem żyć ze stratą, oswajać ją, przekuwać w nową siłę. Umiem słuchać mądrych ludzi i słyszę, kiedy najmądrzejsi z nich gadają okropne głupoty, bardziej czuję, niż wiem, kiedy zignorować wszystkich i iść za głosem instynktu.

W tym roku pożegnałem się z Ojcem. Zamknąłem pierwszą, samodzielnie założoną firmę i otrzymałem dofinansowanie na kolejną, którą prowadzić będę mądrzej, ostrożniej, niż poprzednią. Ufałem ludziom, okropnie się zawiodłem, zdobyłem odwagę, żeby zaufać ponownie – za to dysponując tym cennym kapitałem znacznie ostrożniej. Mam swoje cztery ściany, komfort bezpiecznej przystani, mam rodzinę, która darzy mnie miłością i szacunkiem (wspólnymi siłami odzyskaliśmy nawet nasz pierwszy dom). Kochałem i straciłem, historia stara jak świat. Opublikowałem kolejny tomik poetycki “Inaczej niż w lustrze”, piszę – jeśli nie lepiej – to przynajmniej staranniej.

Nie zgorzkniałem, co jest chyba w tym wszystkim najważniejsze – z radością czekam na 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top