Loading

Bursa pisał:

Poeta cierpi za miliony
od 10 do 13.20
O 11.10 uwiera go pęcherz
wychodzi
rozpina rozporek
zapina rozporek
Wraca chrząka
i apiat
cierpi za miliony.

Chyba przyszedł czas na moją dozę rozpinania/zapinania. Choć szczerze mam nadzieję, że skupię się na tym, co pośrodku. Brzmi jak żart – wprost przeciwnie. Cieszę się wstając rano, gdy światło zalewa Wał Miedzeszyński, a stopy same rwą się do biegu. Mijam po drodze dziewczyny w czerni i chłopaków o nagich kostkach, wiem, że idą uczyć się mody i dobrze mi z tą myślą. Wracam po niecałych dziesięciu kilometrach, myję się, ubieram, idę do pracy. Rytm wyznaczony przez codzienność staje się prawdziwie znośny, gdzieniegdzie tylko zostawiając odrobinę miejsca na “cierpienie za miliony”. Podczas spotkania poetyckiego, Michał pytał mnie, czy jestem poetą przez cały czas, czy tylko nim bywam. A może “aż czasem”? Nie znam przyszłości, słaba ze mnie wróżka, za to coraz lepiej wychodzi mi życie teraźniejszością, bez zbytecznych zmartwień, za to z rozjaśniającym się horyzontem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top