Loading

Mam trzy dyski przenośne, łącznie z 3TB danych, w tym: zdjęcia, teksty, materiały, książki, zrzuty ekranu… Wszystko to, co było przydatne, co mogłoby być przydatne i to, co nigdy nie będzie, a jednak zostało zapisane na wypadek wszelaki. Sporą część jednego z dysków zajmuje zbiór utworów k-popowych, podzielonych na playlisty, zespoły a nawet wytwórnie. Jest playka na imprezę dedykowaną EXO, zbiór bangierów przeplatający BigBang z BTS i Exid, tematyczna pod wezwaniem św JYP. Na każdym z dysków jest naklejka +Social, powiązana z organizacją i kulturą azjatycką – niby naklejałem po to, żeby dyski się nie zgubiły. Tak naprawdę byłem cholernie dumny z tego, co udało się stworzyć i z uporem maniaka naklejałem logo wszędzie, gdzie tylko to było możliwe.

Tydzień temu +Social obchodziłoby czwarte urodziny. Nie jest to dokładna data, ponieważ pierwsze imprezy o charakterze bardziej nieformalnym odbywały się już znacznie wcześniej. To one dały wiarę w to, że ze spotkań w gronie ludzi połączonych muzyczną pasją można zrobić coś więcej. Zebrałem grupę znajomych, osób pałających entuzjazmem do średnio kasowego, za to unikatowego w skali Polski projektu, który stosunkowo szybko nabrał rumieńców. Nie mam pojęcia, kiedy i gdzie przeminęły te (ponad) cztery lata, jednak wiem, że podczas kierowania agencją sporo się nauczyłem – był to mój pierwszy samodzielny biznes, nie licząc wcześniejszych, samodzielnie realizowanych projektów – sporo też udało się osiągnąć. Imprezy, koncerty duże i małe, prelekcje, publikacje w magazynach, występy w telewizji i radiu. Poznałem masę inspirujących osób, poznałem nocne życie wielu miast, do znudzenia przekonywałem właścicieli i menadżerów klubów, prasę i wszystkich przechodniów o tym, że k-pop ma sens. Przekonałem się też, że życie na walizkach i zarywanie nocy to nie jest to, co chciałbym robić długofalowo. Oczywiście obecnie też zdarza mi się pracować do późna, spać po trzy godziny lub w kreatywny sposób dać się ponieść wenie, jednak nie ma w tym przymusu, nie jest to nieodzownym elementem pracy.

Trzecie urodziny zapisały się jako wspomnienie wielkich nerwów, na kilka dni przed ich obchodami dowiedziałem się, że mój Tata był śmiertelnie chory – wcześniej to przede mną ukrywał. Sytuacji nie ułatwił fakt, że podczas uroczystości osoby, które nigdy na imprezach nie były, za sprawą dawnych współpracowników wystawiły rząd negatywnych ocen. Zniknął on w zalewie pozytywów napisanych przez entuzjastów działalności, przede wszystkim tych osób, które realnie z usług +Social korzystały,  jednak sprawiło mi to przykrość. Miesiąc później musiałem pogodzić się z odejściem taty i dojrzałem do tego, żeby zająć się nowymi wyzwaniami, agencje przekazując w ręce zaufanych osób – niestety, po pół roku zdecydowali się zakończyć działalność.

To wszystko doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem teraz. Najlepszego miejsca dotychczas, zarazem najbardziej wymagającego – wiem, że bez doświadczeń z +Social nie byłbym w stanie spełniać równie dobrze (a może wcale) obecnej roli. Zawsze będę spoglądał na te szalone dni z sentymentem, a przynajmniej jeden z plakatów związanych z działalnością agencji będzie wisiał na mojej ścianie, niezależnie gdzie się przeniosę i w jakim stylu się urządzę (chwilowo ciągnie mnie do secesji…), a firmowa kurtka nie zniknie z szafy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top