Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne 143

Strona autorska.

Dzienniki jawne 143

W tym łóżku jest ciepło i wygodnie i wiem, że będę żałował jeśli go zaraz nie opuszczę. Z drugiej strony niechęć do pozbywania się miękkiej izolacji cieplnej jest równie, jeśli nie silniejsza – naleśnik z nadzieniem ze zmęczenia, nieprzespanych nocy (jak zgrana płyta, c’nie?), starzejącego się, bezkształtnego ciała. Zwlekam się jak każdy z nas, jedna stopa za drugą, jak każdy przeciągam się licząc na to, że coś przeskoczy w plecach na cały dzień, że przycisk zmieni pozycję z “off” na “on”.

Na szafce, czy raczej szafkach, bo one się zmieniają, jak w kalejdoskopie: niższe i wyższe, o blatach kwadratowych, prostokątnych a nawet owalnych, ciemne i jasne, drewniane i inne… Zawsze ten sam zestaw: telefon komórkowy, woda mineralna niegazowana, srebrny wisiorek. Gdyby umiały kłamać, powiedziałyby, że to lubią, że podróże je kształcą, że GPS telefonu kocha poznawać coraz to nowe zakątki mapy starego świata.

Gdzieś stoi walizka.

Miałem w życiu różne obsesje i fazy, jednak nigdy nie spodziewałbym się, że tak strasznie polubię wszelkiego rodzaju torby, teczki, plecaki i walizy. Mam cienką zamszową aktówkę (z przypinką gołej baby) na same dokumenty, grubą lekarską i skórzaną, prawdziwie znoszoną na co dzień, nieprzepastnie przy tym obszerną, walizki: zajechaną wielką na sprzęt muzyczny, mniejszą fioletową plastykową na wyjazdy prywatne, torbę na siłownię z osobną kieszenią na buty, plecak biały i plecak czarny (z podszytymi przez Mamę paskami).

Porządkowanie życia w torbach, gotowość na możliwości i wariacje, na nadciągające w podróży zmiany ma być odpowiedzią na chaotyczną codzienność. Nie da się być przygotowanym, choć tysiące przysłów w stylu “bądź gotowy na najgorsze, oczekuj najlepszego” sugerują inaczej. Nie, to nie jest prawda. Jedyne co da się osiągnąć przy pomocy struktur to iluzja bezpieczeństwa – czasem ona wystarczy, czasem okazuje się, że to za mało, ba! Że w żaden sposób nie zdaje egzaminu. Wiem o tym, a mimo to wpycham ciuchy do toreb plastykowych na wypadek, gdyby sama waliza przemokła, kupuję miniaturową wersję szczotki do włosów, na dno wkładam cięższe i twardsze, wyżej lżejsze i nieugniatalne, zadowolony jestem, gdy wszystko ma swoje miejsce. Odgraniczam się ładem od ziejącej i chaotycznej pustki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *