Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.101

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.101

Balkon na jedenastym piętrze

Nocą jest tu ładnie. Barierka odgradza
mnie od wieczności,
po lekko pochyłej powierzchni staczają
się sny.

Nazwałem konstelacje świateł w blokach:
wielkie Audi, mały Fiat, blond Ukrainka
(jej włosy ciągną się aż po Ursynów),
Góra Pałacu, Pasażer, w pogoni za nim
Kontroler. A to tylko kilka.

Przychodzą do mnie całymi garściami,
skojarzenia z klasyki i z codzienności,
odbite w betonie i w nieprzejrzystym,
satynowym niebie.

Uliczne latarnie tworzą labirynt światła,
ono odbija się od samochodów,
dosięga balkonu na jedenastym piętrze,
szeptem pyta „czemu nie śpisz?”

Balkon na jedenastym piętrze i spiołka
z różowego plastyku, wypełniona wodą
szarą jak wszystkie wczoraj
– chociaż nie palę.

___

Szaro za oknem, szaro w mieszkaniu i szare światło emituje ekran komputera. Dziś wyłamuję się z szarości i pozwalam, żeby słowa zakwitły na papierze, przywołam trochę lata. Nie takiego upalnego, ociekającego potem – takiego nie lubi nikt. Moje lato jest jak z filmów: kolorowe, pełne kwiatów i śmiejących się młodych ludzi, zawsze piękniejszych, niż to jest spotykane. Gdybym miał powiedzieć jak wygląda zdrowie, pokazałbym obrazek w mojej głowie.

Piszę dużo wierszy, czy raczej pracuję nad kilkoma naraz. Jakie to dziwne, że czytanie kilku książek nie wychodzi, za to praca symultaniczna nad poezją jest… Udana? Czas pokarze.

Słucham: GYZE – DESIRE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *