Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.102

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.102

Syzyf prosi o wolne

drogi panie szefie ja bardzo proszę
kula tłumaczeń nabiera ciężaru i ja
nie zawszę czuję się zmotywowany
dlatego proszę przestań dzwonić
dlatego proszę przestań mówić
o porażkach i pracy pracy pracy
bo wbrew pozorom jest coś ponadto
coś więcej i mam własne życie
wyjdźmy razem na spacer do parku
bez obowiązków bez telefonów i
zamiast równi pochyłej zobaczmy
wspólny horyzont perspektywy
wolność

___

Czyżby od dziś nie było dymu bez ognia? To jest dziennika bez wiersza? Kanapki bez masła? Wschodu słońca bez budzika? Wolne przydałoby się bardzo, nie od jednej rzeczy a od wszystkich, jednak ktoś we mnie wierzy, ba! Jest ze mnie dumny i ta miłość karze mi iść, iść do przodu nie zważając na zmęczenie. Dobra, czasem przystanę na obiad – w końcu mnie znacie – albo i na deser, podwieczorek, kolację, podkurek? Zauważam, że ostatnio duże rzeczy załatwiam od ręki, a bzdury takie jak: dorobienie klucza, oddanie butów do czyszczenia, naprawa walizki, to, tamto… Mi gdzieś ucieka. Jestem w stanie się z tym pogodzić – lepiej drobne, niż duże.

Czytam: Facecje
Słucham: Gucci Mane & Kanye West “Pussy Print”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *