Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.103

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.103

Niejednokrotnie słyszałem, zwykle bez pytania mnie o zdanie czy opinię, jak jestem definiowany.

Byłem osiłkiem (ze względu na posturę), wykształciuchem (ze względu na alma mater), dziwakiem (za całokształt), etc. Dobrze, jestem w stanie przeżyć fakt, że ograniczeni ludzie zawsze będą potrzebowali etykietek, by świat wydawał im się łatwiejszy (to, że piszę wiersze nie znaczy, że nie mogę dać Ci w mordę – parafrazując jeden z moich ulubionych zespołów), a podziały przejrzystsze. Ciężko jest pozbyć się tego myślenia, zwłaszcza gdy jest ono umacniane przez media: mądra okularnica, kulturysta idiota, puszczalski tancerz, ponownie, przykładów można mnożyć ad infinitum.

Tematem mojego dziennika nie są jednak tak oczywiste definicje. Chodzi mi raczej o krzywdzące uogólnienie, które zostało przyjęte przez cały naukowy światek, otóż nazywanie mojego pokolenia “Millenialsami”. Krzywdzące, bo niemal każda cecha przypisywana ludziom urodzonym między 1982 a 2005 rokiem jest negatywna. Czytam o epidemii egocentryzmu, lenistwa, materializmu, potrzebie ciągłej gratyfikacji i nadużywaniu narkotyków. Czy narkotyki to coś, co zdefiniowało moje pokolenie? To, że obok szkoły ktoś palił trawę, a na imprezach podczas studiów dwa razy przewinęła się nieśmiała propozycja “wyskoczenia po piguły” – czy to miało na mnie kształtujący wpływ? Nie sądzę.

Ten sposób opisu sprawia, że każda starsza osoba spogląda na młodsze pokolenia z pewną nieufnością, dostają potwierdzenie swoich najskrytszych obaw. Brak zrozumienia dla współczesności odbija się głębokim echem w ich psychice, a obwinianie zaczyna się od nowinek technologicznych. A ja jestem przekonany, że to właśnie technologia, jej najgłębsze zrozumienie ze wszystkich pokoleń dotychczas jest jedną z największych zalet mojego pokolenia. Co jeszcze? Jeśli miałbym znaleźć perfekcyjną nazwę, byłoby to “Pokolenie HP” i nie ma to nic wspólnego z JP, a raczej o globalny fenomen, jakim było czytanie Harryego Pottera. Co drugi dzieciak chciał dostać list z Hogwartu – tak, bycie otoczonym technologią w ciągle pędzącym na przód świecie nie zabiło w nas fantazji, wyobraźni, pragnienia ucieczki do piękniejszego świata. Który wcale nie jest ciekłokrystaliczny. Jest tyle wartościowych rzeczy, tyle wspaniałych odcieni współczesności – tworzonej rękami moich rówieśników, że skupianie się na negatywach jest aktem tchórzostwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *