Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.118

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.118

Powoli uczę się szczęścia – jest to droga z wybojami, raczej wymęczona, kaleka i powolna, niż prosta i szybka. Napewno nie poleciłbym jej w telewizyjnej reklami, za to jest doskonałym materiałem na książkę

Moje szczęście ma zapach wiosennych poranków, upalny uśmiech wakacyjnego lenistwa. Nigdy się nie spieszy, może dlatego przyszło mi tak długo na nie czekać.

Często przypomina mi jesienne wieczory, niekoniecznie spędzone wokół kominka, jednak ciepłe i miłe. Bezpieczne w domu, lubi opowiadać dzikie historie. Prawdziwe historie.

Zimą jest jak dobrą książka odłożona obok łóżka, w łatwym zasięgu mojej ręki, obok kubka z herbatą i laptopa z serialem.

Często wali tanią wódką, brudzi kolana trawą i ziemią. Bywa spontaniczne do bólu.

Jest niewyspane, ma ciężkie powieki i podkrążone oczy, nie przebiera w słowach. Kiedy trzeba – zaciska pięści.

Zna złość i strach, jednak im nie ulega. Próbuje nie ulec.

Nauczyło się rozróżniać ludzi ważnych i tych, którzy są szkodliwi. To były trudne lekcje, wilcze doły, jeziora smutku.

Moje szczęście pozwala mi wybrać miłość, tą samą, a jednak codziennie na nowo.

Najważniejsze, co nas spotkało i co dziś nas prowadzi, to wybaczenie. Bez niego, szczęście nigdy nie zagościłoby pod tym dachem.

Jedna odpowiedź

  1. Barwnailuzja pisze:

    “Moje szczęście pozwala mi wybrać miłość, tą samą, a jednak codziennie na nowo.

    Najważniejsze, co nas spotkało i co dziś nas prowadzi, to wybaczenie. Bez niego, szczęście nigdy nie zagościłoby pod tym dachem.”

    Wielkie love

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *