Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.128

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.128

Lubię mówić i pisać o jedzeniu.

Powiedzcie: tania podnieta, a ja pokażę wyciąg z banku i udowodnię, że wcale tak nie jest. Ale będąc przez chwilę poważnym, wspomnienia można magazynować nie tylko poprzez nośniki artystyczne, nie tylko muzyka przywołuje przed moje oczy konkretne obrazy. Są dania, które bardzo klarownie kojarzą mi się z konkretnymi momentami, wiążą się z miejscami i etapami w moim życiu. Czasem, w niespodziewanym miejscu, w niespodziewanej porze, nagle łapię promień słońca prosto z dziecinnych lat. Tak! Tak właśnie smakowały eskalopki cielęce od Babci! Innym razem jest to sernik z mandarynką, jajecznica z boczkiem i szczypiorkiem (proporcje, proporcje!), pikantny barszcz, zupa ogórkowa… Ale nie ograniczajmy się do dzieciństwa: Spaghetti alle Vongole w Mediolanie, hamburger w małej knajpie na Brooklynie, frytki z mulami w Belgii, owoce morze na Gran Canaria, sashimi w Tokyo, a to tylko wierzchołek góry lodowej, czy raczej sterty dań wszelakich, które tworzą mapę moich przeżyć równie kompletną, co zdjęcia w albumie.

Przyjemność brzucha jest podstawą i korzeniem wszelkiego dobra.

Twierdził Epikur, a kim ja jestem, żeby się z nim nie zgodzić? Dlatego pisząc o swoich przeżyciach, dzieląc się opiniami i spostrzeżeniami czuję, że robię coś ważnego, coś dobrego. Jedną z większych przyjemności jest możliwość pokazania komuś – znajomym, ale nie tylko – nowych dań, nowej kuchni, nowego podejścia do znanych im od lat dań. Na ile sposobów można przygotować ziemniaki? Ile wersji podania jest Wam znanych? Największym przekleństwem, ale i największą zaletą gotowania i konsumpcji jest wielkie nienasycenie, odnawialny głód, codzienny towarzysz ludzkości. Nieważne ile razy spróbowało się ulubionego dania, i tak mamy ochotę do niego powrócić… Ale nie możemy, nie ma dwóch takich samych posiłków! Rutyna, czy okazja do zgłębienia doskonałości?

Bóg zesłał ludziom pożywienie, a diabeł kucharzy

Tym razem prześmiewcza mądrość Tołstoja. Chciałbym kiedyś otworzyć własną restaurację, podzielić się najlepszymi z tych wspomnień, stworzyć esencję mojej kulinarnej osobowości. Z drugiej strony boję się, jaki wpływ na moje uczucia względem kuchni miałaby zmiana mojej pozycji do wewnątrz, czy popłynąłbym po wzburzonym morzu gustów i guścików, czy raczej zatonął? Tak czy inaczej – chcę kiedyś spróbować.

Linki do moich kulinarnych wypocin:

Recenzje znajdziecie pod Good Place Warsaw, moje artykuły kulinarne w dużej ilości na F5, różne obrazki i szybkie notki na Zomato, a jest jeszcze Instagram Good Place Warsaw stworzony po to, żeby mój personalny nie był tak… Pyszny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *