Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.130

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.130

Ludzie nazbyt często mylą się w tym, co jest dążeniem do szczęścia, mylą proste przyjemności, czy raczej zaspokajanie chwilowych zachcianek z długoterminowym i prawdziwym szczęściem.

Pizza to szczęście.

Pizza jest dobra, jednak prawdziwym szczęściem dla mnie będzie długoterminowa, dobra dieta – nie tylko poprawi wyniki sportowe, ale i ogólne samopoczucie. Chilowa przyjemność płynąca z bezwstydnego festiwalu węglowodanów daje przyjemność, jednak pożałować mogę jej już w parę godzin po zjedzeniu. Czemu więc wyrzeczenie się drobnostki w imię większego planu jest takie trudne?

Wystarczy spojrzeć na dowolne wydarzenie sportowe – dla osoby z zewnątrz, niewtajemniczonej w zasady rozgrywki, zdawać się może, że osoby biorą udział w zbiorowej karze, umartwianiu się bieganiem, skakaniem czy szarpaniem ciężarów. Prawdziwą nagrodą nie jest tu morderczy trening, a poczucie satysfakcji z osiągniętych wyników, ze stawania się lepszą wersją siebie.

Sport uczy cierpliwości i wyznaczania długoterminowych celów. Szczęścia nie kupi się w markecie (za to polecam ciastko “Miłość”), nie da się go osiągnąć w jedno popołudnie, nie ma tabletki, która je na nas sprowadzi. Jeśli myślisz, że coś takiego istnieje, to sam siebie oszukujesz. Czas wziąć się za świat wokół i stworzyć to, co jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania, wykuć w skale swoją wizję z myślą, że z dnia na dzień pracy nie będzie mniej. Krótkoterminowe rozwiązania, o ile czasem potrzebne dla resetu, są nieskuteczne, więcej, potrafią sprawić, że z oczu znika właściwy cel, prawdziwe szczęście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *