Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.136

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.136

Chodzę czasem po wodę do osiedlowej studzienki choć wiem, że to bez sensu. Wiem, że to bez sensu, bo Burmistrz Miasta Warszawa zapewnia, że woda znajdująca się w rurach, tak zwana kranówa, jest równie dobra, co woda mineralna butelkowana. Bez sensu jest też napis na obdrapanej ścianie studzienki “kulturalny człowiek pojemniki płucze w domu”. Starsi ludzie – bo głównie to oni przychodzą, z przeźroczystymi kanistrami przypominającymi te na beznzynę, spoglądają melancholijnie na znak i wlewają odrobinę wody do środka. Płuczą, wylewają do kratki. Jeśli są przy tym inni starzy ludzie, wtedy obdarzają się nienawistnymi spojrzeniami, no chyba, że się znają, wtedy jest to uśmiech kolaboranta, który napluł systemowi w oko.
Aż przypomina mi się parodia Zizka – “And cut the balls”:



Studzienka stoi obok mojego bloku i wygląda jak ceglany budynek administracyjny, stróżówka przed szpitalem, lub inna relikwia czasów, gdy nie kamery, a ludzie dbali o bezpieczeństwo i ład. W środku kafelki, publiczna łazienka na pierwszy rzut oka, tylko że nie, bo zadbane i czyste. Jakimś cudem nie śpią tutaj żule, nie sikają do kratek odpływowych, za to często pod daszkiem przystaje starsza pani i obserwuje ulicę, na której dzieje się mało, w kierunku nic. Za to gdy po przeciwnej stronie na boisko szkolne wylega młodzież, pozór życia rozjaśnia jej twarz, jest jak planeta i świeci światłem odbitym, ale czy my wszyscy tak nie mamy? Kto jest tą kometą, która zapoczątkowała łańcuch?



Wodę kupuję na siłowni za trzy złote, jeśli zapomnę napełnić butelki wodą ze studzienki. W sklepie spożywczym kosztuje złoty pięćdziesiąt, czasem taniej, jednak należy pamiętać, żeby kupować mineralną, a nie źródlaną, bo to druga nie ma czegoś, a prawdopodobnie można też od niej umrzeć. Ktoś powiedział: “różnica nie jest w składzie, a w smaku”, piłem VOSS, piłem Evian, Perrier, Fiji, w stanach spróbowałem Poland Spring (nie jest produkowana w Polsce), różnicę czułem w gazowanych. I butelki, tak, ładny design sprawia, że znacznie przyjemniej się pije, ergonomia kształtu itp. itd. Cóż, co jakiś czas w Stanach wybuchają skandale, że woda butelkowana jest tym samym, co ta nalana z kranu.

Jaka z tego konkluzja? Woda to woda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *