Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.148

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.148

Na Instagramie, Facebooku, a nawet w magazynach widuję artykuły, które łącznie podsumować możnaby tekstem “rzuć wszystko i podróżuj”. To równie wielka bzdura, co “rzuć wszystko i zostań ninja”, czy inne Wyższe Szkoły Robienia Hałasu. Dlaczego? Otóż większość ludzi nie może rzucić jednej rzeczy, nie mówiąc już o przysłowiowym “wszystkim”. “Pojedź autostopem”, kolejna bzdura, bo poza osobami utrzymywanymi przez pieniądze z zewnątrz, praca wymaga ciągłości i poza urlopem raz bądź dwa razy do roku, jedyne podróże które w grę wchodzą, są to podróże służbowe. Jeśli ktoś ma szczęście w takowych brać udział.

Iluzja podróżniczego lekkoducha wzięła się od osób, które na tym zarabiają oraz innych, które po prostu na to stać. Dla zwykłego śmiertelnika poradniki podróżnicze są jedynie kolejną książką fantastyczną – to w lepszym wypadku, w gorszym źródłem frustracji, bo dlaczego nie może stać się częścią świata przemierzającego Bali z drinkiem z palemką. Czemu nie stacza się po stoku górskim, czemu nie łapie z trudem oddechu w Tybecie, przecież podróż jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy włączyć aplikację, o!

Podróżowanie, do tego ładne, malownicze i przyjemne wiąże się nie tylko z kosztami bieżącymi, ale także z kosztem samego zostawienia życia codziennego, porzuceniem obowiązków na nieokreślony czas. Moja nerwica sprawia, że codziennie rano sprawdzam smsy, odpisuję na maile i wykonuje niezbędne telefony. Często przed wyjściem z domu zajmuje to do dwóch godzin, a dopiero później zaczyna się “właściwa” praca.

Kiedyś będę dużo podróżował, kiedyś moje książki będą niosły w sobie lekkość ducha osoby, która mogła zobaczyć świat inaczej, niż w odbiciu laptopa. Kiedyś, póki co róbmy swoje.

1.Bonus wierszowany:



2.Bonus muzyczny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *