Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.208

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.208

Podróże kształcą. I mógłbym powrócić do prowadzenia mojego dziennika poprzez barwny opis włoskiej architektury, nawiązując do wszechobecnych w Bolonii podcieni (słowo, które znam z dzieciństwa), mógłbym rozwodzić się nad poprzecinanym pagórkami krajobrazem Toskanii, mógłbym wychwalać bujne ogrody i czas w nich spędzony.

Ale to nie dziś. Dzisiaj rzecz ważniejsza, niż powyższe krotochwile, bardziej zasadna i warta ze wszech miar uwagi: defekacja. Mógłbyś powiedzieć “Damianie, czemu podejmujesz się tego brudnego, nieprzystającego poecie tematu?” – nie mam na to jednej, konkretnej odpowiedzi, za to mam sporo rozproszonych przesłanek. Przykładowo pisała o tym Anna Lewandowska, którą ostatnio widziałem na konferencji – mówiła tak pięknie i inspirująco, że wciąż nie wiem, czy jej ufam, czy wprost przeciwnie. Dam znać, kiedy się zdecyduję.

Zasadniczo nie chodzi mi nawet o defekację, co o toalety, przykładowo w Polsce znam ich trzy rodzaje, których tajniki zgłębiłem podczas remontu mieszkania. Jest to kompakt, sedes podwieszany oraz sedes z dolnopłukiem. Doświadczenie nauczyło mnie, że najważniejsze jest – jak w przypadku człowieka – wnętrze. I tak, toalety z półeczką w środku, popularne przykładowo w Krakowie, kompletnie nie zdają egzaminu. Z przyczyn oczywistych.

Podróż do Japonii nauczyła mnie, że mogą współistnieć skrajności, że w tym samym kraju można spotkać toalety tzw “tradycyjne”, które przypominają wmontowany w podłogę pisuar (na szczęście, najczęściej z bieżącą wodą) i supernowoczesne kompakty, które mają wbudowane dodatkowe systemy. Systemy? Niektóre grają muzykę po to, żeby zagłuszyć towarzyszące defekacji odgłosy, inne rozpylają perfumy post factum, większość ma ogrzewaną deskę i wmontowany bidet (swoją drogą, w europejskich domach osobny bidet zawsze był i jest symbolem dobrobytu).

żródło: https://matcha-jp.com/en/1256

Po azjatyckich doświadczeniach myślałem, że całkiem sporo wiem o toaletach. Wizyta w Bolonii wyprowadziła mnie z błędu. Tu ceramiki nie przykrywa się deską, siadając na zimnym (choć nie oszukujmy się, tu nieczęsto bywa zimno) tronie. Spłukuje się natomiast wielkim przyciskiem umiejscowionym na ścianie obok – w jednej z restauracji, zgodnie z polskimi tradycjami, wzrok powędrował na ścianę, gdzie wisiał sznureczek. Obok niego była nie jedna, nie dwie, a trzy kartki informujące, że to jedynie na “EMERGENCY” i spłuczka jest poniżej, w formie przycisku. Widocznie nie tylko Polacy mają taki zwyczaj.

Jest to dość dobitnie przekazany fakt, że wbrew popularnemu powiedzeniu “gówno wiesz” raczej “gówna nie wiesz” i musisz pojeździć po świecie, żeby poznać. Poniżej toaleta, która wygląda jak pułapka, a powstała z myślą o ciężarnych kobietach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *