Warszawa
ddnwierszem@gmail.com

Dzienniki jawne cz.99

Strona autorska.

Dzienniki jawne cz.99

Punkt zero miał być dziennikiem numer 100, jednak wypada dzisiaj. Czemu?

Głównie dlatego, że często myślałem: “tak, jeszcze tylko ta jedna rzecz, a wszystko się ułoży.”
Bywało, że zabiegałem o sensowne zmiany, próbowałem pozbyć się problemów, doprowadzić do głębokiego poruszenia w moim otoczeniu lub co trudniejsze – w samym sobie.
Innym razem niezbędną rzeczą stawała się bzdura, urojenie czy chora ambicja. Od srebrnego pierścionka, przez potrzebę serca, po znacznie niżej ulokowane zrywy.

Osiągałem swoje cele, jeden po drugim odhaczałem: sensowne i tego pozbawione, z równą satysfakcją wpędzałem się w piekło i zdobywałem wyżyny. Po co? Pod koniec niewiele się zmieniło, te schody nie mają końca a wysokość stopni potrafi zaskoczyć. Wiecznie jest kolejna rzecz, następny poziom, w tej grze nie brakuje Bossów i dodatkowych map.

Z jednej strony jest to najlepsze, co mogło mnie spotkać – nigdy nie tracę celu z oczu, ponieważ wiecznie się zmienia. Z drugiej: nigdy nie jestem kompletny, nigdy nie będę spełniony. Niektórych spełnień się boję, przeraża mnie myśl, “co może się stać, gdy już tam dojdę”. Gdy to zrobię. Gdy osiągnę. Co będzie następne i co będę zmuszony poświęcić?

Najbardziej przerażająca jest kolejna pustka, fałszywe złoto, łamiące rozczarowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *