Loading

Miał być kolejny Dziennik Jawny, ale ja pitolę (jem pitę), jak bardzo rozrosnąć się może tekst o słabych reklamówkach! I do tego realizowanych przy budżetach wysokich, jak Pałac Kultury, przy pomocy specjalistów od marketingu, analizy rynku, trendów, pomiarów temperatury w uchu środkowym jasno określonej grupy docelowej…

Pepsi

O reklamie Pepsi z udziałem młodej Kardashianki słyszeli już chyba wszyscy, dlatego jest doskonałym punktem wyjścia. Mała dygresja – skąd wzięli się Kardashianie? Rozumiem, że był program telewizyjny z ich udziałem, Kim miała jakąś seks taśmę, potem zaobrączkowała Kanyego (jego muzykę szanuję multum), ale to nie tłumaczy, czemu od trzech lat są nagle wszędzie. Koniec dygresji.
Intuicyjnie wiemy, dlaczego reklama nam się nie podoba – pod tym fragmentem tekstu umieszczam wideo, niestety ze zmienioną ścieżką dźwiękową – jest kiczowata, a konkluzja po prostu głupawa. Jednak jest coś gorszego, co leży zaraz pod powierzchnią, wykorzystanie nastrojów społecznych, granie na emocjach w bardzo podły sposób. Niedawny protest #BlackLivesMatter stał się punktem wyjścia: wielokulturowy tłum, Kendall odrzucająca swoją peruczkę (symbol luksusu?), żeby ruszyć z protestem, walka o swoje prawa spłaszczona, przefiltrowana piękny obrazek na Instagram. Fragment z wręczaniem Pepsi po prostu niedorzeczny, czy to reinterpretacja słynnego kwiatu w lufie? Not happening, sis.



Nic dziwnego, że materiał okazał się wybitnie memiczny (memogenny?), a firma szybko próbowała zatrzeć jakikolwiek ślad…



Klip:


Mercedes

Trzymaj się pewnych prostych zasad:
Przeprowadź się za miasto.
Bądź dobrym rodzicem.
Ustatkuj się.

Brzmi dobrze? Oczywiście, choć nie możesz przeczytać tego bez ukłucia winy, a przynajmniej ja nie mogę. Czemu? Bo pod hasłem reklamowym Mercedesa #growup kryje się litania zmęczonego rodzica, który próbuję wbić nam do głowy swoją wizję świata. Tu wzbogaconą o auto, które w najtańszej wersji kosztuje ponad sto tysięcy złotych.



Miałoby to sens, gdyby auto byłoby w zasięgu większości, albo chociaż sensownej grupy odbiorców. Niestety, życie w Polsce wygląda odrobinę inaczej, a dla spracowanych ojców i matek ambicją najczęściej nie jest wypucowany Mercedes, a ubranie, wyżywienie i wysłanie dzieci na wakacje, opłacenie rachunków na czas i odłożenie grosza “na wszelki wypadek”. Teraz spójrzcie im w oczy, panie i panowie od marketingu i powiedzcie swoje #growup. Dorośnijcie.



Wersja z A$APem też razi, ale z innego powodu – get a real job. Czyli przesłanie rodem z Hanny Montany czy innego Disneyowskiego obrazka, bądź sobą i (jak wszyscy) zostań artystą. Niestety, choć Rocky’emu to się udało, większość muzyków nie zrobi ze swojej pracy real job, nie ma tyle miejsca na rynku. #growup

McDonalds

W tą szczerze nie wierzyłem, usłyszałem o niej z powodu kontrowersji – była zdjęta na tyle szybko, że mogliście ją pominąć. Zapraszam na cringe festival!



Wzruszające, prawda? Chłopak chce dowiedzieć się, jaki był jego ojciec, jednak w niczym go nie przypomina: od rozmiaru dłoni (przecież to nie tak, że z wiekiem się rośnie), przez czyste buty, po popularność wśród płci pięknej i kolor oczu. Dzięki Bogu jest McDonald, poetyckie spotkanie z duchem, prawdziwe katharsis! A teraz biegnij do McDonalda jeśli chcesz poczuć tę odrobinkę ojca w sobie. W następnym odcinku polecam zostawić duży zestaw na jego grobie…

Druga strona medalu



Ludzi łatwo urazić. Ludzi w internecie urazić można samym swoim istnieniem, jestem pewny, że ktoś – i nie mam tu na myśli twórców wspomnianych reklam – poczuje się urażony moim tekstem. I to jest ok, bo czasem trzeba być złośliwym, rzucić mięsem bądź powiedzieć szczerze trudne słowa – najlepiej prosto w twarz, akceptując konsekwencje. Jednak w reklamie jest pewna odpowiedzialność za dzieło, a jeśli ktoś decyduje się grać na emocjach, wykorzystywać dźwignię, musi liczyć się z tym, że może ona nie wytrzymać napięcia i oddać prosto w twarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top