Loading

Widmo poniedziałku jest jak zgaga, która jeszcze nie nadeszła ale wiesz, że się gotuje do frontalnego ataku. Oczywiście nie myślałeś o tym wcinając mięso zalane wyparzającym śluzówki sosem, popijając pysznym, acz nieszczególnie zdrowym dla kwasów żołądkowych napojem, czy zjadając na deser kaloryczny odpowiednik jednej trzeciej zbilansowanej diety. Dziennej.

Cause Sundays are my suicide days

 – Migraine, Twenty One Pilots

Jeśli w sztuce mówi się o samobójczych niedzielach – pamiętacie Gloomy Sunday? – to najpewniej dlatego, że w kolejce czeka poniedziałek. Dyszy w kark, oddech ma ciepły, śmierdzący przetrawionym piwskiem i kiełbasą. Skąd biorą się u mnie te kulinarne porównania? Czy nie jestem już w stanie pisać będąc oderwanym od podstawowych potrzeb ciała? Jeśli tak ma być, ciągnijmy tę metaforę! Poniedziałek to pizza, która na zdjęciu wyglądała na mokry sen Neapolitańczyka, a na żywo przypomina płacz Boryny.

Suicide sunday – so called because of the stress and anxiety associated with waiting for examination results. – Wikipedia

Jest parę minut po północy. Poniedziałek. A ja nadal nie śpię, tym samym pogarszając niedzielnego bluesa, utrudniając mój poranny rozruch. Niemądrze, jednak w obliczu bezsenności nie ma mądrych wyjść. Można jedynie otworzyć drzwi, uchylić okno, czekać aż jej się to siedzenie znudzi. Póki co nie ma rady, jej kosmate nogi dyndają kilka centymetrów nad ziemią, wielkie czarne oczy utkwiła w kłębie smoły z błyszczącą etykietą – jak naiwnie zachwycone dziecko. Poniedziałek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top